ROZDZIAŁ DRUGI
Kolejne popołudnie spędzałem w kawiarni ‘Delight’ spijając kubek
ulubionej karmelowej kawy.
Zdziwiłem się bardzo, gdyż dnia dzisiejszego Ed nie przyszedł na swoją zmianę. Zauważyłem, że jego szef nie był zadowolony z tego powodu i co chwilę zerkał w stronę drzwi, czy przypadkiem nie przekroczy ich próg jego pracownik.
Wpatrywałem się w zaczytanego Louis'ego. Był tak idealny pod każdym względem, że aż trudno było w to uwierzyć. Podniósł głowę, a nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy. Chciałbym, by ta chwila trwała wiecznie, lecz speszony odwróciłem wzrok w inną stronę. Podszedł i zajął miejsce koło mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, więc nie mówiłem nic. Do czasu, gdy on rozpoczął rozmowę.
- Mógłbyś pożyczyć mi trochę cukru? - zapytał ciepło.
- eh, pewnie. - odpowiedziałem i podałem mu cukierniczkę.
Odszedł i powrócił do swojego wcześniejszego miejsca, a ja znów go obserwowałem.
Kolorowe, migające światła i ta muzyka porywająca wszystkich do tańca. Tak, dziś postanowiłem wybrać się do klubu, by w końcu się odstresować. W ostatnim czasie nie była mi dana choć krótka chwilka odpoczynku. Pokierowałem się w stronę barku i zająłem jedno wysokie krzesło.
- Co podać? - spytał barman.
- Dwa kieliszki czystej wódki, dobrze? - poprosiłem i uśmiechnąłem się miło.
Lekko łysiejący facet po czterdziestce podał mi moje zamówienie, a ja w niecałe 30 sekund wlałem w siebie trunek. Ruszyłem ku parkietowi i pociągnąłem za sobą pierwszą napotkaną osobę. Reflektory zgasły, a ciemność ogarnęła całe pomieszczenie. Wraz z "nieznajomym" zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki, kołysząc się w przód, w tył i na boki. Zmiana piosenki na nieco wolniejszą. Ocieraliśmy się zmysłowo o swoje ciała rozpalając pożądanie, po czym przyciągnąłem go do siebie tak, że jego biodra przylegały do moich.
- Oh, co się stało z nieśmiałym Harrym? - pomyślałem, nie oczekując odpowiedzi.
Nagle światła zapaliły się. Zamrugałem parę razy, po czym spojrzałem na mojego towarzysza, nie mogąc uwierzyć w to, kim okazał się być mój partner.
- To Ty? - zapytałem Louis'ego.
- Yup, to ja. - odpowiedział, a ja speszony uciekłem jak najdalej.
Powiew zimnego powietrza wywołał u mnie zimną skórkę, gdy opuściłem lokal. Wsiadłem do samochodu, włożyłem kluczyki do stacyjki i odjechałem. Będąc już pod domem oparłem swą głowę na kierownicy i zacząłem rozmyślać, dlaczego nie zostałem tam i nie porozmawiałem z nim. Przecież miałem idealną okazję, by w końcu go poznać. Głupiec ze mnie.
Przekraczając próg drzwi wejściowych prowadzących do mojego domu, spodziewałem się kilku niemiłych słów na temat tego, że jestem trochę pijany i śmierdzi ode mnie alkoholem, choć dużo nie wypiłem, na prawdę. Tak, moja mama jest bardzo opiekuńcza i martwi się o mnie, nawet wtedy, gdy nie ma do tego powodów. Zdziwił mnie fakt, że nie było jej, choć była godzina 1:00.
Wyjąłem swój stary zeszyt i odszukałem ulubiony długopis z kocim motywem. Zapisałem słowa i ułożyłem do nich nuty, łącząc w fragment piosenki, którą mam nadzieję, że dokończę w najbliższym czasie.
Poszedłem do łazienki i wziąłem zimny prysznic na dobranoc. Ułożyłem się na łóżku i zasnąłem słuchając dobrze znanej mi piosenki.
"I wanna glide down, over Mulholland, Wanna write her name in the sky, I wanna free fall out into nothin, Oh, I'm gonna leave this, this world for a while."
~*~
tak jak obiecałam, każde nowe zdanie pisane z dużej litery. mam nadzieję, że rozdział się spodoba, bo według mnie jest nawet okej. zapraszam do dodawania się do 'członków', tak, fajnie do brzmi.
do następnego, bye. jeśli chcesz być informowany, napisz swój nick na twitterze w komentarzu, bądź numer gg.
+ przepraszam za literówki.
przeczytałeś/aś = proszę, skomentuj, to dla mnie ważne.
Wpatrywałem się w zaczytanego Louis'ego. Był tak idealny pod każdym względem, że aż trudno było w to uwierzyć. Podniósł głowę, a nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy. Chciałbym, by ta chwila trwała wiecznie, lecz speszony odwróciłem wzrok w inną stronę. Podszedł i zajął miejsce koło mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, więc nie mówiłem nic. Do czasu, gdy on rozpoczął rozmowę.
- Mógłbyś pożyczyć mi trochę cukru? - zapytał ciepło.
- eh, pewnie. - odpowiedziałem i podałem mu cukierniczkę.
Odszedł i powrócił do swojego wcześniejszego miejsca, a ja znów go obserwowałem.
Kolorowe, migające światła i ta muzyka porywająca wszystkich do tańca. Tak, dziś postanowiłem wybrać się do klubu, by w końcu się odstresować. W ostatnim czasie nie była mi dana choć krótka chwilka odpoczynku. Pokierowałem się w stronę barku i zająłem jedno wysokie krzesło.
- Co podać? - spytał barman.
- Dwa kieliszki czystej wódki, dobrze? - poprosiłem i uśmiechnąłem się miło.
Lekko łysiejący facet po czterdziestce podał mi moje zamówienie, a ja w niecałe 30 sekund wlałem w siebie trunek. Ruszyłem ku parkietowi i pociągnąłem za sobą pierwszą napotkaną osobę. Reflektory zgasły, a ciemność ogarnęła całe pomieszczenie. Wraz z "nieznajomym" zaczęliśmy ruszać się w rytm muzyki, kołysząc się w przód, w tył i na boki. Zmiana piosenki na nieco wolniejszą. Ocieraliśmy się zmysłowo o swoje ciała rozpalając pożądanie, po czym przyciągnąłem go do siebie tak, że jego biodra przylegały do moich.
- Oh, co się stało z nieśmiałym Harrym? - pomyślałem, nie oczekując odpowiedzi.
Nagle światła zapaliły się. Zamrugałem parę razy, po czym spojrzałem na mojego towarzysza, nie mogąc uwierzyć w to, kim okazał się być mój partner.
- To Ty? - zapytałem Louis'ego.
- Yup, to ja. - odpowiedział, a ja speszony uciekłem jak najdalej.
Powiew zimnego powietrza wywołał u mnie zimną skórkę, gdy opuściłem lokal. Wsiadłem do samochodu, włożyłem kluczyki do stacyjki i odjechałem. Będąc już pod domem oparłem swą głowę na kierownicy i zacząłem rozmyślać, dlaczego nie zostałem tam i nie porozmawiałem z nim. Przecież miałem idealną okazję, by w końcu go poznać. Głupiec ze mnie.
Przekraczając próg drzwi wejściowych prowadzących do mojego domu, spodziewałem się kilku niemiłych słów na temat tego, że jestem trochę pijany i śmierdzi ode mnie alkoholem, choć dużo nie wypiłem, na prawdę. Tak, moja mama jest bardzo opiekuńcza i martwi się o mnie, nawet wtedy, gdy nie ma do tego powodów. Zdziwił mnie fakt, że nie było jej, choć była godzina 1:00.
Wyjąłem swój stary zeszyt i odszukałem ulubiony długopis z kocim motywem. Zapisałem słowa i ułożyłem do nich nuty, łącząc w fragment piosenki, którą mam nadzieję, że dokończę w najbliższym czasie.
Poszedłem do łazienki i wziąłem zimny prysznic na dobranoc. Ułożyłem się na łóżku i zasnąłem słuchając dobrze znanej mi piosenki.
"I wanna glide down, over Mulholland, Wanna write her name in the sky, I wanna free fall out into nothin, Oh, I'm gonna leave this, this world for a while."
~*~
tak jak obiecałam, każde nowe zdanie pisane z dużej litery. mam nadzieję, że rozdział się spodoba, bo według mnie jest nawet okej. zapraszam do dodawania się do 'członków', tak, fajnie do brzmi.
do następnego, bye. jeśli chcesz być informowany, napisz swój nick na twitterze w komentarzu, bądź numer gg.
+ przepraszam za literówki.
przeczytałeś/aś = proszę, skomentuj, to dla mnie ważne.

jak zwykle świetne :*
OdpowiedzUsuńNo kurde, czemu to takie krótkie? >< Już się napaliłam na akcję, ale skróciłaś notkę... do minimum! Niemniej jednak bardzo mi się podobała. Czyżby Louis też miał Hazze na oku i chciał się w końcu do niego odezwać z tym cukrem? Hmmm? :D
OdpowiedzUsuńCzekam na następną notkę! Informuj na TT: @DadaJamajka ;)
Zapraszam do mnie na blog o Larrym: http://youwantmyheart.blogspot.com/ Liczę na komentarze :D
o to chodziło, no! żebyście czekali na akcje jak najdłuzej! kolejny rozdział będzie dłuższy.. obiecuję xx
UsuńŚwietny <3 I też czekam, aż wreszcie porozmawiają. : >
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się 3 rozdziału : ))
Widzę, że lubisz trzymać w niepewności. I bardzo dobrze. Dzięki temu jestem bardziej głodna tego, co wydarzy się potem. :) Całkiem fajny rozdział, opowiadanie na temat Larry'ego... Mniam. <3 Szkoda, że krótkie, ale mam nadzieję, że następny będzie dłuższy. Nie mogę się doczekać następnej notki. Informuj mnie na moim blogu: love-forgives-all.blogspot.com. KOCHAM xx // roksana
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział xx Czekam na następny ;D Mam nadzieje że będzie tak samo dobry :P <3 i (sorki za to ) zapraszam do mnie : http://anythingcanstartagreatfriendship.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńHaaa. Fajna ta akcja w kawiarni. Intryguje mnie watek Eda :D Harry na tej imprze uciekl sploszony jak mlode dziewcze... Smiech :-) Czekam na nexta...
OdpowiedzUsuń(www.podajmireke.blogspot.com)
tak wiem jestem zajebiste, że komentuje to dopiero teraz. mistrz nad mistrzami.
OdpowiedzUsuńale do rzeczy. oczywiście jestem dnfongsoifhnsfiohndiodnargsh, bo ten tamten to Louis, a ten tamten drugi to Harry ♥. CHCE JUŻ NEXSTA. Klaudzia, geju szybko <3.
po za tym, jedyne co mnie wkurwiło to uciekający Hazza. A mógł go zgwałcić 3': XD.
dobra, mama mówi, że mam iść się myć. to ide. :(
jest świetnie, siostro ♥
czekam.
Suuuuper :) oby tak dalej.
OdpowiedzUsuń