ROZDZIAŁ 4
~ Wesele Anne i Robina ~
- Wy jesteście parą? - zapytał wujek. - Mama nic nie wspominała, że jesteś...ekhm... gejem.
- Nie jestem gejem wujku. - odpowiedziałem szybko.
- Jesteśmy przyjaciółmi. - dodał Louis.
- Aha, rozumiem. W Waszym wieku również miałem najlepszego przyjaciela. Miał na imię Jared. - zaczął.
- A gdzie on teraz jest? Nie przyjaźnicie się już? - spytałem zainteresowany opowieścią wujka.
- Odszedł wraz z Jasmine, moją byłą dziewczyną, ale to już jest zupełnie inna historia. Prawda jest taka, że bardzo cierpiałem po zniknięciu Jareda i bolało mnie to, że w tak krótkim czasie straciliśmy zupełnie kontakt. Do tej pory od tamtego czasu nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. - wytłumaczył. Jedna łezka spłynęła po jego policzku. Zrobiło mi się go żal.
- To takie przykre. - powiedział smutno Tomlinson.
- A więc mam do Was prośbę.
Spojrzałem na niego.
- Zawsze trzymajcie się razem. Nie pozwólcie by cokolwiek Was rozdzieliło. Nie popełniajcie tego samego błędu co ja i Jared. - poprosił. Oboje przytaknęliśmy twierdząco głową przysięgając, że nasza przyjaźń będzie trwała wiecznie. Aż do samego końca...
- Zatańczysz? - zapytał Louis podając mi rękę. Skinąłem twierdząco głową przyjmując jego propozycję.
Pokierowaliśmy się w stronę miejsca przeznaczonego na taniec i zaczęliśmy poruszać się w rytmie muzyki granej przez wynajętą orkiestrę. Przyznam, że nie podobały mi się ich piosenki. Po prostu nie był to mój gust. Lecz przy Louis'm i tak nie było to istotne. Liczył się tylko on i ta chwila. Wait... Co ja wygaduje?
Obiecałem, przecież obiecałem!
- O czym myślisz? - spytał zaciekawiony Tommo - tak nazywałem mojego przyjaciela.
- O niczym ważnym. - odpowiedziałem.
- Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć o czym myślisz? Przecież widzę po twojej minie, że coś Cię gryzie. - stwierdził ściskając mocniej mą dłoń. Wyszeptałem jedynie 'Auć', a Louis od razu uwolnił ją od uścisku orientując się, że sprawia mi to ból. - Harry.
- Przepraszam.
- Za co przepraszasz? - on zawsze zadaje aż tak dużo pytań?
- Za bycie tajemniczym. Miałem stać się otwartym wobec Ciebie. Nie dotrzymałem słowa. - zaśmiał się. Czy to dla niego jest zabawne? Bo dla mnie nie.
- Nie masz za co przepraszać, Harry. - ponownie złapał mą dłoń.
- Ależ mam. Z pewnością Cię zawiodłem. - złożyłem usta w podkówkę.
Po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Nie umiesz udawać, kochanie. - pstryknął mnie w nos. Och, wie jak bardzo tego nie lubię.
- Harry? Louis? - podeszła do nas moja mama.
- Tak? - spytałem.
- Jak się bawicie? Nie jesteście głodni? - zapytała. Jak zwykle. Troszczy się o nas nawet podczas jej własnego ślubu! Czy to przypadkiem nie jest trochę chore?
- Mamo...
- Ślicznie pani wygląda... z resztą jak zawsze. - powiedział Louis.
- A dziękuję. Ty także wyglądasz przepięknie. - jak ja kocham ten jego uśmiech.
Odeszła i wreszcie mogliśmy znów zatracić się w rozmowie.
- Masz ochotę się przejść? - zaproponowałem.
- Pewnie.
Windą wjechaliśmy na ostatnie piętro, po czym po drabince wspięliśmy się na dach ogromnego wieżowca - hotelu, gdzie odbywało się wesele.
Usiedliśmy na ławce i podziwialiśmy gwiazdy.
- Niebo tej nocy wygląda na prawdę niesamowicie. - rzekł, a ja przyznałem mu racje. - Nie uważasz, że to zbyt piękne, że trafiliśmy na siebie? - zapytał.
- Myślę, że przeznaczenie sprawiło, byś stanął na mojej drodze. - odpowiedziałem.
- Wierzysz w przeznaczenie? - uśmiechnął się.
- Tylko w naszym przypadku. - objąłem go swoim ramieniem. Tak po przyjacielsku... Oczywiście.
- Aw, Harry, to takie słodkie. - zaśmiał się.
W garniturze wyglądał tak jakoś inaczej. Doroślej, przystojniej. Chociaż, ładnemu we wszystkim ładnie.
Zazdroszczę mu urody. Ma takie delikatne rysy twarzy. Wiele osób twierdzi, że z twarzy wygląda jak dziewczyna, lecz według mnie jest bardzo męski. Uwielbiam go w lekkim zaroście. Jest wtedy taki seksowny. Czy ja właśnie fantazjuję o przyjacielu? Ze mną dzieje się coś złego... Muszę to powstrzymać. Inaczej stracę Louis'ego, czego nie chcę. Jeszcze nigdy nikt nie był mi tak bliski.
- O czym myślisz? - spytał wybudzając mnie z transu.
- O Tobie, o Nas, o wszystkim. - spojrzał na mnie zdezorientowany, po czym przytulił mnie.
- Pamiętaj, że wszystko co się stało i co ma się stać... Jest zapisane w naszych gwiazdach. - dlaczego on jest taki słodki?
Coraz bardziej przywiązuję się do niego. Na prawdę obawiam się, że złamię obietnicę. I co wtedy będzie?
Koniec przyjaźni? Koniec wszystkiego?
- Nie zamartwiaj się niczym. - poprosił. - Ja zawsze będę przy Tobie, by pomagać Ci w każdej sprawie. Pamiętaj, jestem Twoim przyjacielem. Tak jak Ty moim. Pamiętasz naszą umowę?
Skinąłem potwierdzająco głową.
- Chciałbym by to wszystko trwało wiecznie, Harry. Może nie znamy się zbyt długo, ale czuję jakbyśmy znali się od wielu lat.
~*~
Rozdział miał być dodany dużo wcześniej, ale niestety dopracowywanie go odrobinę się przedłużyło.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam.
Wiedzcie, że wkładam w pisanie pewną część mnie.



