ROZDZIAŁ TRZECI
Usłyszałem donośne pukanie więc wstałem i skierowałem się do przedpokoju. Otworzyłem drzwi i ujrzałem przed sobą Louis'ego. Stałem przed nim jak wryty nie wiedząc co robić.- Harry, ogarnij się. Nie zmarnuj kolejnej szansy. - pomyślałem, po czym przywitałem się.
- Dzień dobry, Harry. - odpowiedział.
- Skąd znasz mój adres? - zapytałem zapraszając chłopaka do środka i siadając wraz z nim na kanapie.
- Poprosiłem Eda, by mi wytłumaczył gdzie mieszkasz. Nie było Cię dziś w 'Delight'. - stwierdził.
- Racja, jest już 14. - spojrzałem na zegarek. - Przepraszam, zaspałem.
- Rozumiem. - zaśmiał się.
- Ale jak to? Czekałeś na mnie? - spytałem zdziwiony.
- Po tym jak wtedy uciekłeś, chciałem wyjaśnić wczorajszą sytuację. - No tak, wiedziałem, że tamta noc nie zostanie pominięta. Odchrząknąłem i odetchnąłem głośno.
- Przepraszam.
- Za co przepraszasz? - położył swą rękę na mym kolanie. Poczułem się... lepiej?
- Za to, że uciekłem jak tchórz. - spoglądałem tępo w ścianę.
- Nie masz za co przepraszać. Rozumiem, że mogłeś poczuć się co najmniej dziwnie.
- Yeah, dokładnie. Ale proszę powiedz mi. Dlaczego chciałeś mnie znaleźć? - zaśmiał się po raz drugi.
- Poczułem, że jest to najlepszą rzeczą, jaką mogę teraz zrobić. Wiem, że obserwujesz mnie już od dłuższego czasu i wiem, że jesteś biseksualny. - zakasłałem.
- Ale... skąd? - wydukałem jąkając się.
- Mam swoje źródła. Ale, Harry. Mi to nie przeszkadza. Sam jestem homoseksualny. - zaskoczyło mnie trochę to jego wyznanie. - Boisz się mnie?
- Dlaczego miałbym się Ciebie bać? - uśmiechnąłem się.
- Ponieważ jestem inny niż Ty. Choć może... nie aż w tak dużym stopniu co inni Brytyjczycy.
- Przecież nie jesteś jedynym gejem w Anglii. - objąłem go swoim ramieniem. Nie wierzę, że podczas naszej rozmowy stałem się mniej nieśmiały.
- Wiem, ale... - przerwałem mu.
- Nie ma żadnego ale Louis. Zdaję sobie sprawę, że jest to dla Ciebie trudne, więc pomogę Ci.
- Jak? - zdziwił się.
- Będę Twoim najlepszym przyjacielem. - przytuliłem go.
***
By zbliżyć się do siebie z Louis'm i dowiedzieć się o sobie nieco więcej, spaliśmy dziś razem w namiocie.
Chyba pierwszy raz w życiu opowiadałem komuś tyle czasu o sobie i słuchałem jak ktoś opowiada o nim. Louis to dwudziestolatek zamieszkujący Londyn, który bardzo lubi marchewki i ubrania w paski. Ma na nazwisko Tomlinson. Za pewne z dnia na dzień będziemy poznawać siebie coraz bardziej, skoro mamy być najlepszymi przyjaciółmi. Cieszę się, że otworzyłem się przed nim i nie wyprosiłem go wtedy z mojego domu. Jestem pewien, że to wydarzenie całkowicie odmieni moje życie.
A tak poza tym, to dowiedziałem się, że mama wychodzi za Robina w tą sobotę. Podjęli tą decyzję bardzo szybko, bo oboje uznali, że nie ma potrzeby dłużej czekać. Cieszę się ich szczęściem, ponieważ uważam, że Robin to idealny mężczyzna dla mojej mamy. Anne poprosiła mnie, bym przyszedł z osobą towarzyszącą.
Zastanawiałem się, czy zaprosić Louis'ego i postanowiłem, że to z nim pójdę. Przecież to dobry pomysł, prawda? Zapytałem mamy, czy byłby to problem, i powiedziała, że to nawet dobrze. Zaproponowała, bym zaprosił Tomlinsona na jutrzejszą kolację. Oczywiście od razu po naszej rozmowie pobiegłem na górę i zadzwoniłem do przyjaciela. Na szczęście się zgodził. Mam nadzieję, że moja mama również polubi Lou.
Spacerowaliśmy alejkami oświetlanymi przez przydrożne lampy. Park o tak późnej godzinie wygląda niesamowicie pięknie, więc wybraliśmy akurat to miejsce na nasz spacer.
- Harreh, czy mógłbym się o coś spytać? - zapytał Louis.
- Pewnie, pytaj.
- Proszę, nie zakochuj się we mnie. - zaskoczyła mnie jego prośba. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc jedynie przytaknąłem głową i uśmiechnąłem się głupkowato.
Nie taki plan, nie takie miałem zamiary. Chodź w sumie, sam nie wiedziałem co chcę zrobić, do czego chcę dążyć. Nie mam planu, to chyba źle. Idę drogą i nie wiem jak daleko chcę zajść. Nie jestem pewien gdzie znajduje się meta i czy kiedykolwiek uda mi się ją zdobyć. Wciąż się wspinam, lecz widoki są świetne.
~*~
Cześć.
Obawiam się czy to wszystko nie potoczyło się za szybko, lecz mam nadzieję, że i tak się spodoba.
nie wiem kiedy wstawię następny, postaram się jak najszybciej.
tak przy okazji, zapraszam na shota o Larrym. http://someone-like-you-imaginy.blogspot.com/2012/07/one-shot.html
przeczytałeś/aś = proszę, skomentuj, to dla mnie ważne.


